Ferie zimowe 2015

Ferie spędziliśmy na pięknej o każdej porze Warmii. Śniegu co prawda nie było, a pogoda jakby nie patrzeć w kalendarz zdecydowanie wczesno wiosenna.

Zdobyliśmy parę miejsc ….Okoliczny las i oczywiście sklep, Teatr Wiejski Węgajty, w którym Pan Wacław Sobaszek opowiedział nam o okolicy, robieniu masek, teatrze – zagraliśmy na różnych instrumentach wczuwając się w stado… Jeleni! Wiktoria miała zaszczyt zostania łanią tego stada – to było wyzwanie – UUUUUUUU!!!!. Zainspirowani teatrem i maskami zrobiliśmy z Darią Wroną gipsowe maski, a Daria zagrała nam jak zwykle zjawiskowo swój autorski utwór na gitarze.

Byliśmy w Olsztynie – zobaczyliśmy Zamek Kapituły Warmińskiej i zakuliśmy w dyby kogo trzeba. Zakończyliśmy to pysznym obiadem na starówce w klimatycznej restauracji o wdzięcznej nazwie „Dziupla”, po drodze zaznajamiając się z Kopernikiem. Straciliśmy prawie siły w tamtejszym Parku Wodnym, z naciskiem na prawie.

Mieszkaliśmy w uroczym domu o intrygującej nazwie „Robak”. Tam to się dopiero działo… Po sąsiedzku mieliśmy zagrodę i gospodarstwo Pani Doroty, która m.in. ma 47 kóz, i każda z nich ma swoje imię. Zakolegowaliśmy się z nimi. Podobało nam się tak bardzo, że bez wątpienia będziemy tam chcieli wrócić już niebawem w wakacje, bo czasu nam zabrakło, żeby wszystko obejrzeć, zwiedzić i nacieszyć się.

Między tymi atrakcjami dużo rozmawialiśmy… a może przerywaliśmy rozmowy atrakcjami? Kto to wie. Na pewno dużo wyniknęło nam z tego czasu spędzonego razem. Ostateczne wnioski to – CHCEMY UCZYĆ SIĘ BYĆ RAZEM, WSPÓŁPRACOWAĆ, DZIELIĆ SIĘ, DAWAĆ. Będziemy szukać tego co nas łączy, co mamy wspólnego, gdzie jesteśmy podobni, jak możemy sobie pomagać i jak być dla siebie nawzajem dobrymi. To nasza misja na najbliższy czas!

Życzcie nam powodzenia, trzymajcie kciuki i wspierajcie nas, bo będzie nam to bardzo potrzebne. Odwdzięczymy się gdy przyjdzie czas.